„Aga, dawno nie było wpisu” – przeczytałam wiadomość od mojej młodszej siostry i wyobraziłam ją sobie w wieku głęboko przedszkolnym, jak sprawnie zjeżdża z wyciągu narciarskiego, po czym parkuje w pobliżu i bacznie (żeby nie powiedzieć: krytycznie) obserwuje moje raczej niezgrabne wysiłki, mające na celu uwolnienie się od orczyka. Chociaż od tamtych zimowych ferii minęło wiele lat, a jej buzia wydoroślała, minę miewa taką samą.
Jestem więc (nie zaczęłam zdania od „więc”, jupiiii!!). Nie było mnie kilka dni, ale mam poczucie, że minęła wieczność, tak intensywny był dla mnie ten początek września.
Tak się składa, że na pisanie muszę mieć przestrzeń i czas. Potrzebuję spokoju, aby zebrać myśli. Potrzebuję ciszy, bo w niej najlepiej się skupiam. Jeśli mam zrobić coś, co wymaga ode mnie wewnętrznego dialogu, analizy, rozważań – wyłączam muzykę i wszelkie inne rozpraszacze. Staram się dobrze słyszeć siebie.
Tymczasem denerwuje mnie hałas za oknem. Jestem akurat na kwestie dźwiękowe bardzo wyczulona. Tęsknię za urlopem, bo wtedy było dużo ciszej, co uwielbiam.
Remont u sąsiadów wszedł w fazę cichą, co mnie bardzo cieszy, za to ten przed domem nabiera epickiego wręcz rozmachu. Pojawiają się nowe maszyny, nowe dźwięki, a dzisiaj nawet nowy zapach. Na szczęście to się kiedyś skończy. Tymczasem trzeba przetrwać.
Zaraz przeczytam Wasze komentarze. Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie kilka słów 🙂
Chciałabym też powitać nowych Odwiedzających, bo zauważyłam nowe trendy w statystykach. Witajcie 🙂
Jestem. I dobrze, że Wy jesteście 🙂
Miłego wtorku,
A.








Dodaj odpowiedź do Kinga CW Anuluj pisanie odpowiedzi