Kiedy byłam dzieckiem, każdy człowiek starszy ode mnie budził mój respekt. Starsi koledzy, nawet jeśli starsi tylko o rok, wydawali mi się taaaacy mądrzy. Ósmoklasiści sprawiali wrażenie bardzo wysokich. Młodzież w wieku licealnym była praktycznie dorosła. Ludzie na studiach byli osobami dojrzałymi, po trzydziestce to już nawet bardzo dojrzałymi, a czterdzieści lat to była granica starości, za którą były tylko siwe włosy, zmarszczki, emerytura i śmierć.
Pewnie to normalne u dzieci. Ile w końcu trzeba czekać na Świętego Mikołaja, Dzień Dziecka czy własne urodziny? Czas płynie zupełnie inaczej, kiedy rok wydaje się wiecznością, w ciagu którego bywa, że dwa razy zmienia się rozmiar buta, a trzy razy długość spodni?
Magiczne osiemnaste urodziny jawiły mi się jako moment, w którym nagle spłynie na mnie mądrość i dojrzałość. Byłam przekonana, że na studiach to już się zacznie dorosłość pełną gębą.
Niestety, ta wizja powoli się kruszyła. Najpierw zaczęłam dostrzegać, że wcale nie jestem taka mądra i wszystkowiedząca. Że w głowie zamiast ładnie poukładanych myśli, rozsądnych rozwiązań i skonkretyzowanych planów jest wielki, wzburzony ocean pytań, niepewności i możliwości. Powoli zaczęłam to oswajać. I ocean, i te wizje dziecięce. Zaczynałam rozumieć, że jest inaczej, niż mi się wydawało i że to jest też jest w porządku.
A potem rozejrzałam się dokoła i dostrzegłam, że dużo osób ma podobnie. Drepczemy to tu, to tam, wcale nie zawsze przekonani, czy robimy dobrze, czy mamy rację, czy podejmujemy dobre decyzje. Ale mimo to, czasem drobnymi kroczkami, a czasem susami idziemy sobie przez życie.
Zrozumiałam, że tak już będzie. Może trochę lepiej poznam samą siebie, może będę miała więcej dystansu. Ale nawet jeśli ładnie ułożę swoje myśli, zbiorę arsenał rozsądnych rozwiązań i będę miała jasne, konkretne plany, to zawsze zostanie trochę niepewności, rozterek, obaw, wątpliwości. I to też jest w porządku.
A potem przyszła czterdziestka. Okazało się, że to wcale nie jest próg starości. Na szczęście 🙂
Dzisiaj mam czterdzieści dwa lata. Uważam, że niewiele wiem, ale czuję, że to dopiero początek.
A jak Wy macie?
Miłego wieczoru,
A.








Dodaj odpowiedź do PaniKa Anuluj pisanie odpowiedzi