Miał być niecodziennik, ale ostatnio wychodzi mi bardziej codziennik! To na pewno po części zasługa urlopu, wakacji, czasu tylko dla mnie… Ale chyba też trochę tego, że ja po prostu bardzo lubię pisać i mam poczucie, że to jest coś, czego ostatnio mi w życiu bardzo brakowało.
Rzuciłam się na to pisanie jak chory na kaszę. Czuję się jak w nieskończonym oceanie możliwości. Piszę, czytam, zmieniam, biorę do ręki książkę, zaglądam do kogoś na blog, znowu czytam, znowu piszę, znowu książka… Bardzo przyjemne są takie sesje, to głębokie zanurzenie w słowach, niczym freediving.
Jest kilka rzeczy, które mnie tak wciągają, a ostatnio to są słowa. Mam wtedy wrażenie, że jestem w tym dobroczynnym stanie flow.
Nie, na zdjęciu to nie ja, chociaż czuję, że woda to mój żywioł i uwielbiam się pluskać 🙂 Nurkowanie bez akwalungu lubię sobie czasami pooglądać, bardzo mnie to uspokaja. Jeśli macie ochotę i troszkę wolnego czasu, to serdecznie polecam ten film:
A w co Wy lubicie nurkować?
Miłego wieczoru,
A.








Dodaj odpowiedź do PKanalia Anuluj pisanie odpowiedzi