Wędruję sobie dzisiaj chodnikiem w zamyśleniu, gdy nagle, znienacka, bez zapowiedzi moim oczom ukazuje się księgarnia!
Staję. Myślę.
Wejść czy nie wejść? Dawno nie byłam. Wygodniej pobuszować w internecie, ceny pewnie też lepsze.
Wejść czy nie wejść? W domu mam stosy książek w kolejkach. Obiecywałam sobie, że najpierw zacznę pracować nad zmniejszaniem tych zapasów, a potem coś kupię…
Wejść czy nie wejść? Właściwie to jest mi potrzebny prezent dla bliskiej osoby, może nie zawadzi się rozejrzeć. Przecież nie muszę nic kupować, a nawet jeśli, to tylko tę książkę na prezent.
Wejść czy nie wejść? Przypomniało mi się, że Umberto Eco podobno powiedział coś w stylu „głupotą jest myśleć, że musisz przeczytać wszystkie książki, które kupisz […]”. Chociaż uważam, że dam radę przeczytać moje stosiki. To może być dowód mojej kondycji psychicznej, bo w końcu Umberto Eco co nieco o książkach wiedział.
A potem przypomniało mi się jeszcze, że Anna normalizuje stosy!
Oczywiście weszłam.
Po powrocie pieczołowicie zabezpieczyłam (wiadomo, koty to zwierzęta nieprzewidywalne) książki na prezent, a te dla mnie wylądowały na szczycie stosiku kuchennego.
Stosik ten zbudowany jest z czterech kolumn książek, więc jest stabilny i tylko czasami coś z niego spadnie 🙂
Niemniej, muszę pracować nad pomniejszaniem moich zapasów zwłaszcza, że urlop trwa w najlepsze, a ja mogę korzystać z wolnego czasu i fundować sobie różne czytelnicze przyjemności.
A tak z ciekawości, czy dzisiaj będziecie coś czytać?
Miłego popołudnia,
A.








Dodaj odpowiedź do mr Andrzej W. Anuluj pisanie odpowiedzi