Witajcie!
Jak się miewacie w ten ciepły, czwartkowy wieczór? Lato w pełni, może czasem popada albo zawieje, ale i tak jest fajnie 🙂 Okres letni to często u mnie pora urlopu i luźnego czasu w pracy. Po krótkiej regeneracji budzi się we mnie chęć do działania. Obok przetestowanych rozrywek, ciągle szukam czegoś nowego. Lubię się uczyć, a w wakacje mam poczucie, że moja głowa jest wolna, otwarta i pełna pomysłów.
Lato to dla mnie dobra pora do próbowania czegoś nowego. Dni są długie, wieczory ciepłe (tak, wiem, w tym roku pogoda nie rozpieszcza, ale myślmy optymistycznie), aż chce się z tego korzystać!
Czy wpisywaliście kiedyś w wyszukiwarkę frazę ” lato w mieście dla dorosłych”? Ja to robiłam wielokrotnie. Mam poczucie, że wyniki z roku na rok są coraz lepsze i to mnie bardzo cieszy. Obok mnóstwa propozycji dla dzieci i młodzieży pojawiają się dość nieliczne oferty dla dorosłych, ale tak skromnie, jak gdyby nieśmiało, ukradkiem wyglądały zza rogu. Jakaś joga w parku, jakieś warsztaty ceramiki, mały plener malarski. O tym, jak wielką popularnością i zainteresowaniem cieszą się takie zajęcia świadczy to, że bardzo szybko zapełniają się pule wolnych miejsc. Czasami udaje mi się wziąć udział w jakichś warsztatach czy kursie i zawsze mam z tego mnóstwo radości.
Ale co ma zrobić dorosły, który czuje przypływ energii, chęci do życia i działania, a wakacyjne dni spędza we własnym domu nie zdążył się zapisać na kurs garncarstwa na kole, na warsztaty witraży już od sześciu miesięcy nie ma wolnych miejsc, a weekendowe zajęcia z wyplatania koszyków jak na złość odbywają się wtedy, kiedy przypada proszony obiad z okazji czterdziestej piątej rocznicy ślubu stryjostwa?
Nie martwcie się! Przedstawiam Wam mój autorski zestaw dziesięciu sprawdzonych sposobów na lato w mieście dla dorosłych:
- Zrób porządek 🙂
Pewnie pomyślicie, ze oszalałam! Dopiero co pisałam o tym, że nałogowe remontowanie w trakcie urlopu to pomysł raczej średni (możecie o tym poczytać tutaj: https://niecodziennik.org/2025/07/13/wakacyjny-blues-vol-1-czyli-dlaczego-tak-trudno-wyjechac-na-urlop/), a ja zaczynam od wciskania Wam sprzątania na dzień dobry! Już tłumaczę, co mam na myśli 🙂
Dla mnie takie sprzątanie ma dwie główne funkcje. Po pierwsze, w pewien sposób domyka kończący się wakacjami kolejny sezon aktywności zawodowej. W mojej branży właśnie w okolicach czerwca lub lipca zaczyna się przerwa urlopowa, dlatego mam poczucie, że porządkując rzeczy, pozbywając się tych już niepotrzebnych, symbolicznie zostawiam za sobą to, co się już wydarzyło, a daję sobie przestrzeń do odpoczynku i przygotowania się na ruszający jesienią nowy sezon. Moje sprzątanie ma właśnie taką intencję, trochę jak prysznic po ciężkim dniu. Lubię wtedy myśleć, że właśnie zmywam z siebie ten dzień, jego trudy i ewentualne przykrości. Zauważyłam, że dużo łatwiej mi wtedy zdystansować się, wyciszyć i przygotować do snu.
Drugą funkcję sprzątania łączę z drobnymi zmianami w mieszkaniu. Nie jest to remont, ale często takie kosmetyczne poprawki, jakieś małe przemeblowanie, drobne usprawnienia, elementy upiększające. Zastanawiam się, czy w jakiś sposób ta moja przestrzeń mogłaby być lepiej zorganizowana, lepiej dopasowana do moich potrzeb, które jednak z roku na rok ulegają pewnym zmianom.
2. Wykorzystaj czas tylko dla siebie 🙂
Jeżeli masz na to przestrzeń, jeśli Twoja sytuacja domowa na to pozwala, możesz wreszcie zorganizować dzień dokładnie tak, jak chcesz. Może marzysz, aby go spędzić w pidżamie? Może planujesz detoks? A może kuszą Cię oglądane w internecie „rutyny” (wiem, okropnie to brzmi, ale jeszcze nie znalazłam dobrego tłumaczenia na język polski), w których ludzie wstają o świcie, podziwiają wschód słońca, jadą do lasu na poranny spacer czy medytują lub piszą dziennik? To jest świetny czas na eksperymenty w tym zakresie. Być może poczujesz, że niektóre elementy chcesz zatrzymać na dłużej, że sprawdzą się również po powrocie do pracowo-szkolnej rzeczywistości. Wakacje to dobry czas na przyglądanie się sobie, weryfikację naszych nawyków i wprowadzanie korzystnych zmian.

3. Zanurz się w tym co lubisz 🙂
Trochę ma to związek z poprzednim punktem, ale tutaj skupiamy się na tym, co już znamy i lubimy. To może być szkicowanie, robienie przetworów, pożeranie książek, uprawianie sportu, hobby, cokolwiek sprawia Ci radość. Wreszcie możesz bezkarnie wpaść w wir robienia tego, co uwielbiasz bez poczucia winy, że wykradasz na to czas kosztem obowiązków zawodowych czy rodzinnych. Dodatkową korzyścią może być to, że masz wtedy szansę wpaść w stan flow, czyli coś, co jest dla nas bardzo zdrowe i nas uszczęśliwia!
4. Nadrabiaj zaległości towarzyskie 🙂
Jednym z filarów naszego dobrostanu są relacje społeczne, dlatego zachęcam Cię do spotkań z bliskimi w takich formach, jakie najbardziej lubisz. Nareszcie masz czas na kawę na mieście, kolację, spacer czy rowery, a nawet po prostu na wspólne picie lemoniady na własnym balkonie. Bez pośpiechu, bez patrzenia na zegarek, bez gonitwy myśli w głowie i poczucia, że masz jeszcze tyyyyyyyle do zrobienia. Możesz spokojnie skupić się na przyjemności, jaką niesie obcowanie z życzliwymi osobami. Bo w końcu nieważne, gdzie, ale ważne, z kim!
Większość relacji z bliskimi nam osobami trwa i rozkwita dzięki dbaniu o nie, więc dbajmy i cieszmy się tym, póki mamy okazję!

5. Odkrywaj i ucz się nowych rzeczy 🙂
Może to będzie jakiś nowy przepis, nowa umiejętność czy hobby? Warto podejmować różnego rodzaju aktywności również (a może nawet szczególnie) wtedy, kiedy są dla nas zupełnie nowe. Dla naszego mózgu nauka jest zawsze dobra, działa na niego stymulująco. Robiąc coś po raz pierwszy, możemy poczuć ekscytację, dreszczyk emocji oraz inspirację, a to wszystko jest bardzo pozytywne i znakomicie wpływa na nasze samopoczucie.
6. Dolce far niente, czyli słodkie nicnierobienie 🙂
Bo to też jest bardzo potrzebne! Dzień totalnego lenia, takiego całkowitego nicnierobienia może być ciekawą odmianą dla kogoś, kto na codzień obarczony jest dużą liczbą obowiązków i powinności, kto jest nieustannie atakowany rozmaitymi bodźcami, komu trudno jest znaleźć chwilę spokoju. Możesz wyłączyć telefon, popatrzeć w niebo, pozwalając swoim myślom płynąć w dowolnym kierunku, bez poczucia, że coś zaraz musisz zrobić. Takie okazje dają nam możliwość zresetowania systemu, wyciszenia, powrotu do równowagi, o którą w zabieganej codzienności czasami trudno.
7. Odkryj swoje otoczenie na nowo 🙂
Na pewno w Twoim bliższym lub dalszym sąsiedztwie są miejsca jeszcze Tobie nieznane i nie, nie mam tutaj na myśli zakamarków pawlacza czy piwnicy 😉 Możesz się pobawić w turystę w swojej okolicy, poszukać parku, muzeum czy lodziarni, w której Cię jeszcze nie było. Poczujesz przy tym wspomniany w punkcie piątym dreszczyk ekscytacji płynący z przeżywania nowych doświadczeń, które nie zawsze muszą być sportem ekstremalnym czy wyjazdem na drugi koniec świata. Czasami powrót ze sklepu inną drogą potrafi sprawić, że zmieniamy perspektywę!
9. Zrób wreszcie tę jedna rzecz 🙂
Na pewno jest coś, co ciągle odkładasz, bo na codzień wiecznie brakuje Ci czasu. Uwierz mi, że jeśli uda Ci się zmobilizować, by podczas wolnych dni w końcu się za to zabrać, poczujesz się wspaniale i doświadczysz tego wspaniałego poczucia satysfakcji!
10. Planuj, ciesz się i szykuj na to, co nadejdzie 🙂
Regeneracja i relaks w trakcie urlopu często sprawiają, że odczuwamy przypływ sił i energii. Można to wykorzystać na przygotowanie się do tego, co nastąpi po wakacjach. Nie mam tutaj na myśli pracy samej w sobie. Może na przykład będzie to reorganizacja dnia tak, aby bardziej odpowiadał on naszym potrzebom, może napisanie listy lektur, które chcielibyśmy przeczytać w ciągu najbliższych miesięcy, a może planowanie zimowego wypadu na narty lub kolejnych wakacji? Możliwe, że jeden pomysł zrodzi kolejne, które będą zachęcać nas do podejmowania działań, a to z kolei może przełożyć się na korzyści w różnych sferach naszego życia!

Co myślicie o powyższych pomysłach? Czy któryś z nich szczególnie przypadł Wam do gustu? Jakie Wy macie sposoby na spędzanie lata w mieście?
Miłego wieczoru,
A.








Dodaj komentarz